piątek, 20 kwietnia 2018

Kwietniowy pokłon Gaździnie Podhala.

Ośnieżone szczyty Tatr oglądane spod Nowego Targu, błyszczące w kwietniowym słońcu, muszą oczarować każdego.
Niestety, więcej się z mojej komórki wydusić nie dało, ale zapewniam Was, że widok był fascynujący. Stałam w słońcu jak urzeczona.
Wokół mnie ścieliły się kobierce wiosennych kwiatów, a niewzruszone szczyty iskrzyły się złotem wymieszanym z bielą.  
Łącząc pobyt w Sanktuarium Ludźmierskim z kwietniowym postem, w którym czas na kolejną " Rozmowę z Madonnami"   posyłam Wam rozmową z Panią Podhala. 


Ludźmierska- Królowo Podhala

Musiałam wrócić do Ciebie
Królowo Podhala
wpatrzona w ośnieżone szczyty Tatr
musiałam Cię znów zobaczyć
by zamknąć ramy minionego czasu
spojrzeć na berło
którym powołałaś do służby Papieża
musiałam się zachwycić
krainą której królujesz
przejść po różańcowych ścieżkach
wysłanego modlitwami ogrodu
i zostawić tam paciorki radości
i ziarenka smutku.



Królowa Podhala przyciąga liczne rzesze wiernych. Cudowna figura, wg ustaleń historyków powstała ok. 1400 roku.
Jedna z legend głosi, że jej fundatorem był kupiec wracający z Węgier, który utknął w bagnach, a za uratowane przez M. Bożą życie, ufundował figurę do kościółka, którego światła zobaczył podczas wspomnianego niebezpieczeństwa.
W 1963 roku Prymas Polski Stefan Wyszyński w asyście ówczesnego biskupa krakowskiego, Karola Wojtyły, koronował łaskami słynącą figurę. Podczas udzielania błogosławieństwa wiernym, z rąk Maryi wysunęło się berło, które uchwycił bp Wojtyła.
Ten fakt uznano później za proroctwo przyszłego powołania Polaka na Stolicę Piotrową.
Zdarzenie upamiętnia pamiątkowa tablica.
Ojciec Święty Jan Paweł II odwiedził Sanktuarium dwukrotnie, w 1979 i w 1997 roku.
W ołtarzu polowym znajduje się kaplica, gdzie umieszczono relikwie Świętego Polaka.
W centrum Ogrodu Różańcowego znajduje się pomnik Jana Pawła II w postaci klęczącej jako symbol umiłowania modlitwy przez Papieża.
Teren wokół Sanktuarium, pięknie zagospodarowany, sprzyja modlitewnej zadumie i daje możliwość odpoczynku.
Na terenie ogrodu znajdują się stacje Drogi Krzyżowej, obok jest Dom Pielgrzyma, gdzie zapewne można spożyć posiłek.
Zwróciłam też uwagę na pozostawiane tu krzyże przez odwiedzające Sanktuarium grupy.
Miejsce jest piękne i godne zwiedzenia.
A z ogrodu znów rozciąga się widok na majestatyczne Tatry.
Przepiękne stacje różańcowe wykonane są z białego marmuru.
Oto Zwiastowanie.
Z życzeniami dobrego weekendu pozostaję...

wtorek, 17 kwietnia 2018

Królowa kilku dni.

Jest taka roślina z rodziny kaktusowatych, królowa jednej nocy, która zakwita nocą i chcąc ukryć przed światem ogromne piękno kwiatu, więdnie przed porankiem.
W naszym starym domu był taki kwiat. Byłam wtedy małą dziewczynką, ale udało mi się jednej nocy doczekać aż rozwinie swoje piękno. Zabłysnął bodajże trzema kremowobiałymi kwiatami tulącymi się do starego okna, za którym rozciągała się szafirowa noc.
Nie pamiętam co się stało z rośliną, wszak od tego czasu upłynęło ponad 50 lat.   
Wczoraj pracowałam ciężko w ogrodzie. Prostując co pewien czas obolałe plecy, spoglądałam na magnolię, która też już ma swoją historię. Był czas, że się odgrażałam, że przyłożę do jej pnia siekierę. Widocznie poskutkowało, bo zaczęła znów kwitnąć...
Pomyślałam, że to królowa kilku dni. Jest przepiękna, ale jej urok trwa kilka dni i nocy.
Już zaczęła zrzucać płatki i do następnego kwietnia będzie stać w skórzastych liściach, a potem w pąkach, bo niebawem je zawiąże.
Wspominałam już kiedyś mistrza Ildefonsa i jego " wyspy szczęśliwe".
Ten liryk kojarzy mi się właśnie z magnoliami w chwilach gdy wiatr tańczy z ich bladymi płatkami.
A ja Wam proponuję moją wersję " wysp szczęśliwych". Zapraszam...

Wyspy

Najprawdziwsze wyspy szczęśliwe
zamykają się w sercu
tam cisza i błękit spotyka się z marzeniem
o bezpiecznej przystani
w której motyle i gwiazdy recytują poezję.
Wyspy szczęśliwe
osłonione przed światem cichą miłością
nie toną w morzu łez
a promienie słońca budzą ciepłym dotykiem
opowiadane wiatrem historie.
Wyspy szczęśliwe zamknięte w sercu
czasami ulatują do gwiazd
by nabrać blasku i napić się ciszy...

Gdy tak podziwiałam moją magnolię, w polu widzenia znalazł się niecodzienny zaprzęg.
Jako, że byli to moi dawni uczniowie, z mojej pierwszej szkoły, poprosiłam ich o możliwość zrobienia pamiątkowych zdjęć.
Oni w przeciwieństwie do tych co kochają samochody i motocykle, jako nieliczni, kochają konie.
Dokumentuję tę wiejską rzeczywistość, która zmienia się bardzo szybko.
Razem z magnolią, pięknej wiosny Wam życzę i trwałego zapamiętywania tych pięknych, ulotnych chwil.
A my od jutra, przez trzy kolejne dni zmagać się będziemy z egzaminami gimnazjalnymi.
Wszystkim Gimnazjalistom życzę by każda z sześciu części była łatwa, a wyniki oscylowały w górnych granicach skali.

sobota, 14 kwietnia 2018

Jeśli nie lubisz wspomnień...

...to nie zainteresuje Cię mój dzisiejszy post!
A może jednak zaryzykujesz i przeczytasz?
Mam wrażenie, że Józek przygląda się swojemu sadowi o świcie.
Wtedy, gdy nasza wioska jeszcze śpi.
Za moment będzie gwarno i rolnicy wyjdą w pola.
Zaterkoczą traktory, a czasami nawet rzadko spotykany konny zaprzęg zakołysze kołami wozu.
Stali Czytelnicy znają historię Józka i mój sentyment do starego sadu.
Gdy byłam małym dzieckiem, sad przezywał czas swej świetności.
Teraz to czas rzeźbi nasze dni- moje, i tego, co wokół mnie...
O czym miałby rozmawiać Józek z młodymi? Inne czasy, wszyscy jego koledzy dawno pomarli...jak on...
Ale sad jest wciąż jego.
To nic, że nie rodzi pięknych owoców, Józek już ich nie potrzebuje, ale zapachem kwiatów mirabelek tonących w lekkich mgiełkach może się pozachwycać.
Może też pogładzić złuszczoną korę starych drzew i wyciągnąć dłonie w kierunku wschodzącego słońca.
Jadę wcześnie do pracy, lubię otwierać szkołę.
Kiedy jest pusta, zasiadam do swoich zajęć, zanim gwar wypełni szkolne korytarze, a różne problemy zaczną się namnażać z zawrotną prędkością.
Wspomnienia napływają falami
raz wzburzone i gniewne
a innym razem spokojne
jak szemrzący strumyk
wszystkie obijają się
o moje życiowe porty
niektóre zacumują na dłużej 
jest ich coraz więcej
jedne wypierają drugie
drugie przywołują pierwsze
zmuszają mnie do kolejnego spojrzenia
na sprawy które odeszły
kocham je choć tak często
ostrzem wrzynają się kolejny raz w moje serce
a przecież bez nich byłabym ubogą żebraczką

więc je przygarniam bez względu na barwę
i w ogromnym zeszycie zapisuję dla potomności 
niech trwają do końca świata.

W tym roku pogoda nas przyjemnie zaskoczyła, mimo że kwitną tarniny, jest bardzo ciepło.
A kwitnienie tarnin zawsze przypada na bardzo zimne dni.
W wiosennym ciepełku pachną oszałamiająco.
 Takich widoków Wam życzę i zapraszam na kolejnego posta z pewnej podróży...